Pochodzenie
Franciszek Lupa urodził się 3 sierpnia 1896 r. we wsi Luchowo koło Łobżenicy. Ochrzczony został w kościele pod wezwaniem Świętej Trójcy w Łobżenicy dnia 9 sierpnia 1896 roku.
Jego rodzice to Józef i Helena z domu Łosoś. Ojciec był kołodziejem, matka zaś zajmowała się domem. Miał sześcioro rodzeństwa – braci: Jana, Mariana, Stanisława, Władysława i Antoniego oraz siostrę Franciszkę.
Edukacja
Do szkoły chodził w Luchowie. Wykształcenie zdobył w Szwajcarii.
Etapy życia
W 1926 roku ożenił się z Ireną Januszewską. Ojciec jej był ówczesnym kierownikiem Szkoły Powszechnej w Dźwiersznie. Zamieszkali w Wyrzysku.Tam pan Franciszek otworzył gabinet dentystyczny.
Mieli pięcioro dzieci: Marię (1926), Zbigniewa (1929), Halinę (1930), Henrykę (1941) i Witolda (1946). Kiedy wybuchła wojna, zmuszeni przez Niemców do opuszczenia mieszkania, w 1940 roku przeprowadzili się do Łobżenicy. Pan Lupa pracował tu w gabinecie dentystycznym u Hermana Seehafera, nazwanego później “katem Łobżenicy”. Był to komisaryczny burmistrz miasta, dentysta, a przy tym nałogowy alkoholik o sadystycznych skłonnościach.
W 1946 roku, przy porodzie ostatniego z dzieci, zmarła żona pana Franciszka.
Trudno było połączyć pracę z opieką nad dziećmi, które bardzo tęskniły za mamą. Obowiązki związane z wychowywaniem rodzeństwa i prowadzeniem domu przejęła najstarsza córka.
Pan Lupa przez długie lata był jedynym dentystą w Łobżenicy. W 1967 roku zakończył pracę. Powodem był pogarszający się wzrok.
Franciszek Lupa zmarł nagle 3 listopada 1972 roku, gdy był z wizytą w Gdańsku, u córki Haliny.
Pochowany został 6 listopada na cmentarzu w Łobżenicy.
Działalność
Franciszek Lupa brał udział w Powstaniu Wielkopolskim. Służył w oddziale kapitana Teofila Spychały. Miał stopień starszego strzelca.
Przed wybuchem II wojny światowej należał do Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Wyrzysku .
W latach 1926, 1932 i 1933 zdobywał tytuł Pierwszego Rycerza. W 1936 r. został Królem Kurkowym.
Pan Lupa był również aktywnym działaczem Związku Obrony Kresów Zachodnich, następnie Polskiego Związku Zachodniego..
Kiedy w 1941 roku, klasztor w Górce Klasztornej okupanci przekształcili w obóz jeniecki, pomagał osadzonym tam więźniom. Jako dentysta mógł utrzymywać z nimi kontakt. Wspólnie z jeńcem żydowskiego pochodzenia, Leonardem Greenem, opracowali plan ucieczki. Pan Franciszek był źródłem informacji o położeniu geograficznym Łobżenicy i odległości od granicy. Słuchał radia BBC, wiedział więc jak przedstawia się sytuacja na froncie. Dostarczył też niezbędnych map. Córka Maria przewiozła je ukryte pod materacykiem w wózku najmłodszej siostry i umówionym miejscu przerzuciła przez mur klasztoru. Ucieczka jednak nie doszła do skutku, bo obóz zlikwidowano, a jeńców wywieziono.
W 1968 roku niespodziewanie odwiedził pana Lupę, Leonard Green. Okazało się, że udało mu się uciec po przewiezieniu do obozu w Grudziądzu.
Leonard Green był nadzwyczajnie ucieszony, że pan Franciszek nadal mieszka w Łobżenicy, że udało mu się z nim spotkać i podziękować. Podróżował teraz po Polsce odwiedzając ludzi oraz miejsca związane ze swoją wojenną tułaczką. Razem z panem Greenem przyjechał Warren Tute – pisarz, robił on notatki i zdjęcia. Opisał następnie tę historię w swojej książce pt. „Escape Route Green flight from Stalag XXA”.
Odznaczenia, nagrody
Franciszek Lupa został odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym za udział w walkach pod Wysoką w dniach od 3 do 12 stycznia 1919 r.
Ciekawostki
– Pan Franciszek sam sobie leczył zęby trzymając przed twarzą lusterko.
– Bardzo dbał o zdrowie. Wiosną zawsze robił, bogatą w witaminy, sałatkę z liści młodych pokrzyw i mleczu.
– Pan Lupa codziennie odbywał długi spacer. Jeśli przyszedł w tym czasie pacjent, żona wieszała w oknie biały ręcznik, jako sygnał do powrotu.
– Gdy był królem Bractwa Strzeleckiego w dni świąteczne bracia kurkowi, uroczystym pochodem, przychodzili pod jego dom. Wtedy stawał na czele i prowadził braci do kościoła lub na strzelnicę. – W czasie okupacji mały, niemiecki chłopiec zapytał go – “Kto właściwie rozpoczął wojnę: Polacy czy Niemcy?” Odpowiedział wówczas – “Nie mogę powiedzieć na pewno, bo akurat nie było mnie w domu.” – Kiedy państwo Lupowie przeprowadzali się do Łobżenicy, by dobytek nie padł łupem okupanta, część rzeczy została zakopana w sadzie, a wydobyta dopiero po wojnie.
– Od któregoś z pacjentów dostał kiedyś pan Franciszek młodego dzika, który chodził za nim jak pies. Gdy dorósł wywołał duże zamieszanie podczas procesji Bożego Ciała, bo wyrwał się z zagrody i pobiegł za panem Franciszkiem. Dlatego został oddany na leśniczówkę.
Znaczenie postaci
Franciszek Lupa był patriotą, mocno związanym z Łobżenicą zarówno społecznie, rodzinnie jak i zawodowo.
Człowiekiem ważnym dla pamięci zbiorowej miejscowej społeczności.
















