Maria Jankowiak

ur. 12 października 1912
zm.
Zespół Szkół w Kleszczewie

Wywiad z panią Alicją Kucharską
Wywiad z panią Beatą Gizelską cz.1
Wywiad z panią Marią Przybył
Zdjęć: 30
Filmów: 3


Pochodzenie

Maria Jankowiak urodziła się 12 października 1912 roku w Dortmundzie. Rodzicami jej byli Konstancja Jankowiak z domu Hurysz i Ignacy Jankowiak. Miała młodszą siostrę Jadwigę, urodzoną w Dortmundzie w 1914 roku.

Dzieciństwo

Pierwsze lata życia spędziła w Niemczech w Dortmundzie, dokąd wyemigrowali rodzice w poszukiwaniu pracy. Ojciec jej znalazł zatrudnienie w jednej z miejscowych fabryk. Gdy wybuchła I wojna światowa, został wcielony do armii niemieckiej i walczył na froncie francuskim. Obie dziewczynki zostały wysłane do dziadków Huryszów do Racławek koło Targowej Górki, niedaleko Wrześni. Pani Maria miała wtedy 4 lata i u dziadków przebywała do 10 roku życia. W 1922 r. rodzina Jankowiaków zamieszkała w miejscowości Podwłoczyska nad Zbruczem. Mało to związek z wojennymi losami ojca, który jako żołnierz niemiecki dostał się do niewoli francuskiej, potem zaciągnął się do Armii Hallera, a następnie brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Po jej zakończeniu pozostał na Kresach i rozpoczął pracę w policji na Podolu.

Edukacja (Młodość)

Pani Maria naukę rozpoczęła w szkole w Targowej Górce, do której uczęszczała do 1922 r. W latach 1922-1926 uczyła się w 7-klasowej Szkole Powszechnej w Podwłoczyskach w woj. tarnopolskim, a od 1927 r. w Prywatnym Seminarium Nauczycielskim Żeńskiego Komitetu Obywatelskiego w Tarnopolu. 9 VI 1932 r. zdała maturę, uzyskując dyplom nauczyciela szkół powszechnych. W tym czasie mieszkała już z rodzicami i siostrą w Tarnopolu, gdyż ojca przeniesiono służbowo do tego miasta. Po maturze przez rok uczyła w Szkole Ćwiczeń przy Prywatnym Seminarium Nauczycielskim Żeńskim Towarzystwa Szkoły Ludowej. Kiedy szkołę rozwiązano, udzielała prywatnych lekcji, pracowała jako sekretarka i buchalterka, prowadziła kursy dla analfabetów i świetlicę dla bezdomnych chłopców. 1 IX 1938 r. podjęła pracę w 6-klasowej Szkole Powszechnej we wsi Werbiąż Niżny w pow. Kołomyja, woj. Stanisławów. Zdołała w niej przepracować tylko rok, gdyż w 1939 r. rozpoczęła się wojna.


Okres II wojny światowej – życie na zesłaniu

Wybuch wojny zastał rodzinę Jankowiaków w Tarnopolu.17 września 1939 r. do miasta wkroczyli Rosjanie.Ojca aresztowano już pierwszego dnia i jak po latach się okazało, osadzono w obozie w Ostaszkowie, w którym zginął w 1940 r. Rosjanie żądali, aby wszyscy pracowali, pani Maria więc została maszynistką w radzieckiej instytucji, a jej siostra korektorką. Żołnierze często w nocy urządzali rewizje w domach polskich rodzin pod pretekstem szukania broni. Wiosną rozpoczęły się wysiedlenia Polaków. W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r. deportowano także panią Marię, jej matkę i siostrę. Zostały załadowane na samochód ciężarowy, który przewiózł je wraz z innymi wysiedlonymi na dworzec kolejowy. Stamtąd pociągiem towarowym, w przepełnionym wagonie, przez dwa tygodnie jechały na Wschód. Dopiero za Uralem pozwolono im wyjść na świeże powietrze. Pociąg zatrzymał się w Pawłodarze w Kazachstanie. Tu wszystkich przeładowano na ciężarówki, dalej przeprawiono promem przez Irtysz i ostatecznie dowieziono do sowchozu Dżołkuduk, leżącym 20 km od Pawłodaru. Pracowali tu nie tylko Polacy i miejscowi Kazachowie, ale także Rosjanie, Niemcy, Grecy, Persowie,Ingusz i Czeczeńcy.Warunki życia w sowchozie były niezwykle trudne. Starszych ludzi zatrudniano na fermie, młodych natomiast (a wśród nich panią Marię) wysyłano w step. Była to przeważnie praca przy sianokosach, wypasaniu i strzyżeniu owiec, zimą – przy karmieniu i pojeniu zwierząt oraz czyszczeniu obór. Polakom przydzielono opuszczony budynek 4-izbowy, w którym spali na ziemi, na sianie.W nocy dokuczały pchły, pluskwy i myszy biegające po śpiących. Jedzenie było niezwykle skromne. Dawano pół kg chleba, zupę z kotła, do picia natomiast przegotowaną wodę z Irtysza lub napój z mleka. Po zawarciu porozumienia między gen. Sikorskim a Stalinem, Polacy mogli się przenieść do Pawłodaru. Tutaj siostry Jankowiak dostały pracę w szkole polskiej. Wkrótce jednak szkołę zlikwidowano, zmieniła się też sytuacja polityczna po śmierci gen. Sikorskiego. Nastąpiły kolejne wywózki Polaków, jeszcze dalej w głąb ZSRR. Panie Jankowiak trafiły do sowchozu „Pryirtyszewskij Zierno Sowchoz”, położony 200 km od Pawłodaru. Sowchoz specjalizował się w uprawie zbóż (głównie pszenicy), ale hodowano w nim także zwierzęta. Zimą ludzie zajmowali się karmieniem zwierząt, czyszczeniem obór, jeździli do lasu po drewno na opał, oczyszczali ziarno i odwozili je do odległego od fermy o 12 km elewatora. Kazano im także kopać w stepie śnieg i ustawiać z niego mur, co rzekomo miało zapewniać wilgoć na polach. Latem, gdy bydło było na wypasie w stepie, przesiedleńcy mieszkali w opuszczonych oborach i cielętnikach. Zimą dokwaterowywano ich do stałych mieszkańców, gnieździli się więc często po kilka rodzin w jednej izbie. I w tym sowchozie brakowało jedzenia, mięso zaś było wyjątkową rzadkością. Sytuacja nieco się poprawiła, gdy kobietom pozwolono uprawiać przydomowe ogródki. Miały wówczas własne warzywa i ziemniaki. Oprócz braku wystarczającej ilości pożywienia, występował też problem braku odzieży i butów, których nie można było kupić. Dotkliwie dawał się we znaki kilkudziesięciostopniowy mróz, a latem upały ponad 30-stopniowe.

Powrót do kraju

Powstanie w ZSRR Związku Patriotów Polskich umożliwiło wielu zesłańcom powrót do kraju. Polacy z sowchozu „Pryirtyszewskij Zierno Sowchoz” zorganizowali koło ZPP, podlegające rejonowemu kołu ZPP w miasteczku Żelezienka. W lutym 1945 r. odbył się w Pawłodarze zjazd Związku Patriotów Polskich w sprawie przygotowań do powrotu do Polski. Delegatem na ten zjazd została pani Maria. Do Pawłodaru jechała 2 doby odkrytą ciężarówką z trudem przedzierającą się przez zasypany śniegiem step.Obrady ZPP trwały 3 dni. Delegaci dowiedzieli się o sposobach przygotowania poszczególnych oddziałów ZPP do repatriacji. Zadaniem pani Marii stało się sporządzenie spisu wszystkich Polaków mieszkających w sowchozie. Wiosną 1946 r. przyszła wiadomość, że Polacy mają się przygotować się do wyjazdu i przybyć do Żelezienki. Początkowy etap podróży do tego miasteczka (20 km) repatrianci odbyli pieszo.Tu czekali przeszło tydzień na statek, który zabrałby ich do Pawłodaru. W Pawłodarze znów przyszło im koczować kilka nocy na boisku szkolnym. Potem dwa tygodnie jechali pociągiem towarowym do Moskwy, a stąd wreszcie do Polski. Po przekroczeniu granicy pociąg ruszył w kierunku Pomorza Zachodniego. Miasteczko, do którego dotarły panie Jankowiak było zrujnowane, toteż kobiety postanowiły udać się do rodziny do Poznania . Na miejscu okazało się jednak, że krewni ich już nie żyją. Pojechały więc do Racławek, do siostry mamy. Latem 1946 r. Jadwiga Jankowiak prowadziła półkolonie w Środzie Wlkp. Obie siostry zgłosiły się w Inspektoracie Szkolnym w Środzie i otrzymały skierowanie do pracy w Kleszczewie.


Praca w szkole w Kleszczewie

Objęcie posady nauczycielki w szkole wiązało się z otrzymaniem mieszkania. Pani Maria zamieszkała więc z bliskimi w Kleszczewie. Ówczesna 7-klasowa Publiczna Szkoła Powszechna w Kleszczewie zajmowała 2 budynki. Jeden był murowany i składał się z jednej izby lekcyjnej i mieszkania kierownika, drugi kryty był jeszcze strzechą. Znajdowały się w nim trzy izby lekcyjne i pokój nauczycielski. Początkowo pani Maria pracowała jako nauczycielka tymczasowa. Od 1 lipca 1950 r. decyzją Wydziału Oświaty Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Środzie Wlkp. została stałą nauczycielką publicznych szkół powszechnych. Nauczała wszystkich przedmiotów w klasach młodszych, natomiast w klasach starszych historii i języka rosyjskiego. W tym czasie prowadziła też kursy dokształcające dla młodzieży i dorosłych. W latach 60-tych XX wieku była także zatrudniona w Szkole Przysposobienia Rolniczego w Kleszczewie. Uczyła języka polskiego i nauki o Polsce i świecie współczesnym. 31 sierpnia 1971 r. przeszła na emeryturę.


Życie na emeryturze

Po śmierci matki (1972r.) i siostry (1974 r.) pani Maria przeprowadziła się w 1977 r. do Swarzędza. Mieszkała na os.Dąbrowszczaków, niedaleko ówczesnej Szkoły Podstawowej nr 3. Z placówką tą, w której zresztą przez rok pracowała, utrzymywała bliskie kontakty. Przychodziła tu regularnie co miesiąc, przekazując pieniądze na Fundusz Pomocy Dzieciom. U schyłku życia mieszkała wspólnie z małżeństwem Gizelskich, które opiekowało się nią troskliwie. Zmarła 7 II 2003 r. w Swarzędzu. Spoczywa w rodzinnym grobie na cmentarzu parafialnym w Targowej Górce.


Znaczenie postaci

Panią Marię Jankowiak z pewnością zaliczyć można do osób wyjątkowych. Całe życie była aktywna
i zaangażowana w działania na rzecz innych. Jako mieszkanka Kleszczewa udzielała się nie tylko w szkole, ale i w miejscowym środowisku. Współpracowała z Kołem Gospodyń Wiejskich, organizując uroczystości, wieczornice i przedstawienia teatralne. W 1977 r. Wojewódzka Rada Narodowa w Poznaniu przyznała jej w związku z tym odznakę honorową „Za zasługi w rozwoju województwa poznańskiego”. W Szkole Podstawowej w Kleszczewie przepracowała 25 lat, stając się wzorem nie tylko dla młodzieży, ale także dla tych nauczycieli, którzy mieli okazję ją znać. Dzisiaj o jej obecności w kleszczewskiej placówce przypomina pamiątkowa tablica umieszczona przy wejściu do szkoły, poświęcona zasłużonym nauczycielom. Silnie związana była także ze Szkołą Podstawową nr 3 w Swarzędzu, którą systematycznie odwiedzała. Ubogim uczniom z tej szkoły finansowała obiady. W podziękowaniu za jej piękną postawę i wieloletnią pracę z dziećmi dyrekcja szkoły przyznała jej w 1992 r. tytuł „Przyjaciela Trójki”, a w 1999 r. złote serduszko z dedykacją:”Serce za serce”. Zasługi pani Marii doceniło także Ministerstwo Oświaty i Wychowania, honorując ją w 1983 r. Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Trudny okres, jakim dla wszystkich Polaków było zesłanie na Syberię, pani Maria przeżyła godnie. Praca ponad siły, głód i nędza, nie załamały jej. W przetrwaniu pomogła jej nie tylko bliskość matki i siostry, ale także głęboka wiara i poczucie tożsamości narodowej. Co ciekawe, nawet wówczas nie zaprzestała pracy z młodzieżą. Prowadziła dla Polaków Zespół Pieśni i Tańca, który stał się wzorem dla miejscowych młodych ludzi. Przydały jej się też wtedy umiejętności zdobyte w harcerstwie, trzeba bowiem wspomnieć, że do 1939 r.udzielała się w ZHP. Po latach jej postawa i działalność na zesłaniu zostały wysoko ocenione przez Związek Sybiraków, do którego należała. Otrzymała Honorową Odznakę Sybiraka. Mimo tragicznych przeżyć pani Maria pozostała osobą pogodną i uśmiechniętą. Cechowała ją niezwykła życzliwość i ofiarność. Potrafiła się dzielić z innymi tym, co posiadała. Jej dobroć zjednywała jej ludzi i sprawiała, że darzyli ją autentycznym szacunkiem.


Źródła

Akta osobowe Marii Jankowiak (Zespół Szkół w Kleszczewie)
Dokumenty rodziny Gizelskich
Opracowanie pani Haliny Kowalewskiej
Wspomnienia Marii Jankowiak pt.”Losy jednej z wielu”
Wywiad z panią Beatą Gizelską
Wywiad z panią Alicją Kucharską
Wywiad z panią Marią Przybył-Kosac


Cytaty:

  • „Nie żywię nienawiści d...”

Zobacz też: